• Wpisów:47
  • Średnio co: 57 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 00:04
  • Licznik odwiedzin:8 395 / 2779 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
w słoneczny zimowy dzień spacerowała po parku. szukając wspomnień. nie wiedząc czemu chodziła samotnie, a jeszcze tydzień temu nie ruszała się bez chłopaka na krok. coś się wydarzyło, ale nie chciała opowiadać, na samą myśl napływały jej łzy do oczu. na każde pytanie związane z Nim odpowiadała 'nie' bądź 'nie wiem.' podobno początki są trudne, ale nie wiedziała, że aż tak, nie wiedziała, że każdy napotkany chłopak będzie miał w sobie coś z jej ukochanego. mijały tygodnie, później miesiące i byłoby w porządku gdyby nie widok nowej szkolnej pary. pasowali do siebie tego nie można było im odmówić, ale jednak to ona wolała być na jej miejscu. była niestety przed nią i wrócić się nie dało. pod koniec roku odezwał się do niej, żeby porozmawiać. miała nadzieję, że zmienił zdanie i to ją kocha. myliła się.. wytłumaczył, że po prostu chciał wiedzieć co u niej i jak żyje. przy okazji opowiedział o swoim idealnym związku. dziewczyna wróciła do domu załamana. myślała, że da radę zapomnieć. na próżno. parę dni później znaleziono ją w domu po przedawkowaniu tabletek..
 

 
popełniła wiele błędów w życiu, chyba jak każdy, ale największą jej wadą było zbyt szybkie przywiązywanie. w ciągu paru dni osoba nic nie znacząca stawała się najważniejszą. tak właśnie było z nim. pewnego grudniowego wieczoru, kiedy to zakończyła wszystkie swoje zajęcia związane ze szkołą i domem zasiadła przed komputerem. w niedługim czasie otrzymała wiadomość od nieznajomego numeru. 'znowu jakiś napalony koleś albo znudzony chłopczyk' - pomyślała i odczytała treść. ku własnemu zdziwieniu była to pomyłka, ale osoba pisząca okazała się miłym i sympatycznym młodzieńcem mieszkającym 400 km od niej. pisali ze sobą o życiu zainteresowaniach, sportach, muzyce, o wszystkim! trwało to pół roku, aż w końcu chłopak stwierdził, że czas na spotkanie. jest dorosły ma samochód, więc może sobie na to pozwolić. ona co prawda była młodsza, ale ukończone osiemnaście lat miała. tydzień później siedzieli w małej kawiarni nieopodal miasta i rozmawiali. pochłonięci rozmową zapomnieli o godzinie. dopiero ciemność za oknem pozwoliła im zakończyć spotkanie. on pojechał do siebie, ona wróciła do domu. od tamtej chwili spotykali się przynajmniej raz w miesiącu. jednak po roku bycia razem to jeżdżenie stało się uciążliwe. dziewczyna wiedziała, że nie może się wyprowadzić ze swojego miasta, bo ma szkołę. płakała po nocach, myśląc, że przez nią nic się nie uda i miłość jej życia ją zostawi. nazajutrz porozmawiali i okazało się, że on jest w stanie przeprowadzić się do niej. po trzech miesiącach mieszkali razem. i byli ze sobą już zawsze. THE END. <3
 

 
'przepraszam, dobrze wiesz, że nie chciałem tego, to przez alkohol, kocham tylko Ciebie, jesteś dla mnie najważniejsza!' - powiedział z łzami w oczach. 'wynoś się i zabieraj wszystkie swoje rzeczy, nie chcę Cię widzieć nigdy więcej!' - wykrzyczałam mu na pożegnanie. właśnie wyrzuciłam z życia osobę najbliższą mojemu sercu. nikomu tak bardzo nie ufałam jak jemu, nikt nigdy nie był mi tak bliski. ale jednak stało się. zdradził mnie, zdradził! z tą wstrętną idiotką. przecież wiedział, że jej nie znoszę. co Ona ma takiego w sobie? - cały czas myślałam. rozważałam wszystkie możliwe opcje, ale kiedy zdałam sobie sprawę z godziny, zaczęłam się szykować. impreza, znowu to samo i znowu sama. w sumie to nic się nie zmieniło, nigdy nie chciał poznać moich przyjaciół, miał swoich. ale przynajmniej nikt nie zauważy, nie będę się chwalić, powiem to co zwykle i na pewno uwierzą. wyszykowana i wystrojona dotarłam w końcu na zabawę, wszyscy już byli. i ku mojemu zdziwieniu On też się pojawił. nie chciałam robić scen, podszedł i przywitał się tak jakby nic się nie stało, dodając : 'obiecałem, że przyjdę, nigdy bym Cię nie wystawił.' przez resztę imprezy bawiłam się ze znajomymi, a On siedział gdzieś w oddali. pod koniec przyszedł i poprosił o taniec, zgodziłam się, ale pod warunkiem, że odejdzie i nigdy się nie pojawi. zatańczyliśmy, pocałował mnie i odszedł. na zawsze. nie widziałam go już więcej..
 

 
pozwól zrozumieć, daj się pokochać, pokaż, że chcesz..
 

 
wszyscy dobrze wiemy, że w życiu nie jest łatwo, nie doceniamy tego co mamy, marzymy o tym co nieosiągalne, ale czy to na tym nie polega? chyba lepiej myśleć o rycerzu na białym koniu, facecie, który uleczy wszelkie smutki, wycieczce dookoła świata, czy przyjacielu na zawsze. gdyby tego nie było to obawiam się, że bylibyśmy nieszczęśliwymi samotnymi ludźmi z kiepskim samopoczuciem. a dzięki temu odkrywamy swoje pasje, próbujemy nowych rzeczy! i tak właśnie powinno być, nie załamujmy się, próbujmy wszystkiego i nie ważne, czy wyjdzie, czy nie. róbmy to dla świetnej i zabawy i jeszcze lepszych wspomnień!
 

 
jak to jest właściwie z tą miłością? ona przemija? a może w ogóle nie istnieje? może to zwykły wymysł? chyba każdy ma na to inną odpowiedź. ale jedno jest pewne. kiedy poznasz tą ukochaną osobę wszystko staje się nie ważne, myślisz tylko o niej, jest dla Ciebie całym światem. i nie liczy się jej wiek, wzrost, czy wygląd. to jak się uśmiecha, w jakim tempie stawia kolejny krok, żebyś potrafił nad nią nadążyć i nie musiał puszczać, nigdy. chciałbyś oglądać jak zasypia i jak wstaje, aby najważniejsze momenty w jej życiu były związane z Tobą. ale niestety po jakimś czasie bajka się kończy, wraca rzeczywistość, już nie jest tak jak kiedyś, oddalacie się od siebie, coraz mniej się widujecie, mniej rozmawiacie. uczucie gaśnie. dlaczego? myślę, że każdy kiedyś tego doświadczył, ale nie potrafi podać konkretnego powodu..
 

 
gdyby ktoś kiedyś powiedział, że spotka ją taka historia miłosna pewnie by go wyśmiała. a zamiast tego siedzi teraz otulona ciepłym kocem z kubkiem gorącej czekolady i wsłuchując się w idealnego Piotra Roguckiego płacze.. zaczęło się jak zwykle : nowa szkoła, nowi ludzie. tam właśnie ujrzała Go po raz pierwszy i od razu coś jej się w Nim spodobało, nie wiedziała do końca co, ale wtedy to nie było takie ważne. w szybkim czasie dowiedziała się do której klasy chodzi. niestety był starszy i to dwa lata, więc bez szans. nie próbowała zagadać, bo wiedziała, że to byłoby bez sensu, a poza tym nie miała w sobie tyle odwagi. w ciągu niecałego roku zamieniła z Nim ze dwa zdania, ponieważ mieli razem praktyki, a Ona nie miała pojęcia skąd ma wziąć cytrynę. pomógł jej, ale tylko tyle. mijały tygodnie, a dziewczyna starała się zapomnieć. jednak któregoś feralnego dnia, kiedy to w szkole nie działo się zbyt dobrze i pokłóciła się z większością ważnych dla niej osób, zobaczyła swój obiekt westchnień podchodzący do znienawidzonej przez nią znajomej z klasy. nie mogła wierzyć własnym oczom musiał to zrobić akurat w momencie dla niej najgorszym.. uciekła i więcej na Niego nie patrzyła, nie myślała, do czasu.. pamiętna data 6 czerwca. napisała do niej koleżanka z klasy. z pytaniem, czemu nie ma jej w szkole, a Ona odparła, że źle się czuła. ta oznajmiła jej, że chłopak podchodzący tydzień wcześniej do tamtej chce jej numer. nic nie odpisała, była zdziwiona. 'jak mógł? po tym co zrobił?' krzyczała w duchu. nagle przyszła wiadomość. 'podałam mu mam nadzieję, że się nie gniewasz.' zamknęła laptopa i wyszła zapalić, aby ochłonąć. jeszcze tego samego wieczoru napisał. dwa dni później spotkali się. później już widywali się regularnie. po pewnym czasie chodzili już za rękę, przytulali się. idealnie! uważała się za najszczęśliwszą dziewczynę świata. w końcu znalazła swojego księcia z bajki. minął miesiąc i pod namową przyjaciółek postanowiła z Nim porozmawiać. wydawało jej się, że to ten moment. myliła się.. nie chciał się angażować, twierdził, że nie jest gotowy, ale Ona czekała. coś pękło, zmieniło się. już nie pisali jak dawniej nawet nie pytał o spotkanie. czuła, że znowu musi wziąć to na siebie i poprosiła, żeby się zobaczyli i porozmawiali. zapytała Go wprost, czy ma czekać, czy dać sobie spokój. 'nie czekaj, nie pasujemy do siebie' te słowa ją zabiły, złamały serce. bolało cholernie bolało, ale nie chciała mówić mu prawdy, więc skłamała twierdząc iż ma rację. posiedzieli chwilę w milczeniu i odszedł. nie chciał jej dołować swoją osobą. a Ona pobiegła na drugą ławkę, żeby nie widział, że płaczę. ryczy jak małe dziecko.. od tamtej pory napisał do niej raz jedyny raz i myślę, że nie zdaje sobie sprawy co Ona czuje, ale może to i lepiej. niech On nie cierpi. dzięki niemu dziewczyna rzuciła palenie, nie pije już zbyt często i z dnia na dzień staję się inną osobą. bo może jednak kiedyś do niej wróci..
może to nie materiał na bestseller, który schodziłby jak ciepłe bułeczki, ale chętni bądź znudzeni pewnie przeczytali. dziękuje za uwagę. ewentualne poprawki i opinie mile widziane w komentarzach.
 

 
głośna muzyka nie przeszkadzała im w rozmowie. byli zbyt pochłonięci sobą by cokolwiek ich rozpraszało. niestety jednak mama zawołała go do kuchni, żeby pomógł jej przy obiedzie. pocałował ją i powiedział, że zaraz wróci. a Ona leżała rozmarzona, wsłuchując się w muzykę nigdy dotąd nie czuła się tak dobrze, chciała, żeby to nigdy się nie kończyło. nagle poczuła wibracje. jego telefon leżał tuż obok. wahała się, czy przeczytać, ale po głębszym zastanowieniu stwierdziła, że są razem i On też czytał jej smsy, więc może. złapała za urządzenie i zaczęła czytać. nie mogła uwierzyć w to co czytała. miał inną? jak to możliwe? odłożyła telefon i usiadła. wiedziała, że nie może mu nic powiedzieć, no bo w końcu wzięła jego rzecz bez pytania. do końca pobytu u Niego udawała, że nic się nie stało. jednak po powrocie do domu przemyślała to wszystko jeszcze raz i doszła do wniosku, że to pewnie jakiś głupi żart i miejsce w którym mają się spotkać to jakaś głupia niespodzianka dla Niej, bo za tydzień mijała ich rocznica. równy rok. uśmiechnęła się w duchu i położyła się spać.. nazajutrz wyszykowana i z prezentem w ręku poszła, ale po drodze miała wstąpić oddać książki do biblioteki. zasłuchana w muzykę nie widziała chłopaka idącego naprzeciw Niej. 'ał' krzyknęła i podniosła się z ziemi. kiedy już miała robić awanturę, to ujrzała chłopaka uśmiechającego się i trzymającego w ręku jej książki 'prze przepraszam' wybełkotała. chłopak uśmiechnął się i zaproponował pomoc w odniesieniu książek, zgodziła się. w zamian jednak chciał jeszcze jej numer. po wielkich błaganiach podała mu, po czym pożegnała się i pobiegła na spotkanie. zwolniła dochodząc do parku, aby wyrównać oddech. z daleko widziała Go, ale nie był sam, obok Niego na ławce siedziała jakaś dziewczyna. po jej minie było widać, że dobrze się bawili. ale to nie było najgorsze.. zaczęli się całować. doszła i ze łzami w oczach zapytała 'Karolu, kim jest ta dziewczyna?' chłopak zamarł, nie wiedział co się dzieje, ale Ona już wiedziała. jedyne co usłyszała 'to nie tak jak myślisz.' doszła do Niego strzeliła mu w twarz i uciekła. 'dobra byłaś' usłyszała i podnosząc głowę zobaczyła 'swojego nieznajomego.' 'widziałeś to?' zapytała zdziwiona. 'wszystko od początku do końca' zaśmiał się, a Ona zaczęła płakać. 'ej, mała nie płacz, nie był Ciebie wart, a teraz chodź pójdziemy na kawę, a potem Cię odprowadzę.' uśmiechnęła się lekko i skinieniem głowy, dała znać, że pójdzie. w objęciach szli razem przez park.. KONIEC.
 

 
'co ja robię?! nie powinnam!' powtarzała sobie co chwilę, trzymając swoją ulubioną torbę podróżną. wiedziała, że to nierozsądne, ale tym razem kierowała się sercem. w końcu nadjechał pks. bez wahania wsiadła do środka, zapłaciła kierowcy i usiadła na wolnym miejscu. pocieszało ją jedynie to, że rodzice wyjechali na parę dni i nie będzie musiała tłumaczyć się z 'ucieczki'. próbowała skupić wzrok na pięknym krajobrazie, ale ciężko jej było opanować strach i serce, które waliło jak oszalałe. nie wiedząc, kiedy usnęła. było jej to potrzebne, bo kiedy się obudziła czuła się świetnie. ale zaraz. to jej przystanek. szybkim krokiem złapała torbę i wybiegła.. stała przez chwilę w bezruchu po czym ruszyła w stronę bardzo znajomego jej domu. złapała za telefon 'w końcu nie przyjechałam tyle kilometrów na marne.' powiedziała i wcisnęła pierwszy kontakt z telefonu. - halo? usłyszała jego głos i cały strach odszedł. powiedziała, żeby wyszedł na chwilę przed dom i odłożyła słuchawkę. licząc powoli starała się oddychać swobodnie. stała jeszcze przez chwilę, aż usłyszała, że ktoś się zbliża. odwróciła się i zobaczyła Go, stał przed Nią. nic się nie zmienił, wyglądał tak samo jak pół roku temu. może tylko kolor jego oczu przy tym wieczornym księżycu wyglądał jeszcze piękniej. uśmiechnęła się. ale On nadal stał i patrzył na Nią z niedowierzaniem. - tak to ja we własnej osobie, przejechałam 100km, żeby Cię zobaczyć! - zachichotała. po chwili jej głos zmienił ton na dość poważny. - nie wiem, czy wiesz, ale kocham Cię i dopóki się nie odezwiesz i nie porozmawiasz ze mną, będę tu stała. spojrzał na Nią pobłażliwie. po czym dodała - nawet jeśli miałabym tu zamarznąć, bo jest mi cholernie zimno. uśmiechnął się i zdjął bluzę dodając: - na pewno przy mnie nie zamarzniesz. chwilę później owinięta w jego bluzę przytulała go. - obiecaj mi, że nigdy więcej tego nie zrobisz i nie uciekniesz z domu. - jeśli Ty mi obiecasz, że nigdy przenigdy mnie nie zostawisz. - obiecuje! krzyknął i oddał na jej ustach namiętny pocałunek..
 

 
słońce nie dawało za wygraną, musiała wstać. z uśmiechem otworzyła zaspane oczy. wyjrzała przez niewielkie okienko w swoim domku letniskowym i uznała, że pogoda na dzisiejszą imprezę jest idealna. bardzo się cieszyła, że przyjechała mimo, że jej radość z bycia w tym miejscu miała trwać niecałe 3 dni. ale przecież to nie ważne powtarzała sobie. ważne, że zobaczy jego, pogada z Nim. w tym momencie liczyło się tylko to. czas leciał jak oszalały.. zostały jej dwie godziny, a potem miała wyjść w tych swoich najlepszych ciuchach i zrobić mu niespodziankę swoim przyjazdem. myślała, czy przypadkiem nie powinna mu powiedzieć wcześniej, że przyjedzie, ale była pewna, że się ucieszy w końcu mówił jej nie raz, że ją kocha. na zegarze było już wpół do ósmej. no to jeszcze zostało ładnie upiąć włosy i lekko się umalować. - pomyślała, szybko zabierając się do pracy. równo o ósmej wyszła z łazienki. wzięła swoją torebkę, porozmawiała chwilę z mamą i wzięła siostrę pod rękę. po drodze spotkały koleżanki, więc wszystkie razem stawiły się na miejscu. rozejrzała się po sali, ale nie było Go, ani również jego kolegów. pewnie zaczęli swoją imprezę - zaśmiała się w duchu i zaczęła tańczyć z siostrą. nie mniej niż godzinę później zobaczyła w tłumie jego najlepszego przyjaciela i udając, że idzie napić się czegoś, poszła za Nim. chłopak doszedł do jakichś dwóch dziewczyn i.. to On pomyślała i uśmiechnęła się na myśl, że Go widzi. ale chwila.. nie stał sam, stał z.. serce zaczęło jej bić jakby zaraz miało wyskoczyć, a łzy same napływały do oczu. tak, dobrze widziała, stał tam z jakąś dziewczyną. nie wiedziała kim była towarzyszka jej miłości. kiedy zobaczyła, że idą momentalnie osunęła się na krzesło. siedziała i rozmyślała, kiedy nagle usłyszała piosenkę i dj powiedział, że to specjalnie dla zakochanych. wtopiła wzrok w parkiet. ujrzała Go tańczącego i przytulającego się z tamtą. teraz już wiedziała, że to nie była zwykła znajoma. miała dość, ale wiedziała, że nie może wrócić, bo od razu musiałaby powiedzieć co się stało. zarzuciła więc ręce na stół i schowała w nie głowę lekko pochlipując. w tym samym czasie zauważyła, że ktoś się dosiadł.podniosła głowę i zauważyła zdziwionego kolegę, przyjaciela jej niedoszłego chłopaka. zapytał co tu robi i kiedy przyjechała. pogadała z Nim chwilę, po czym zobaczyła zbliżających się chłopaków wraz z idiotą i jego dziewczyną. wstała, powiedziała, że musi iść i odeszła. po drodze wymieniała spojrzenia ze wszystkim idącymi w jej kierunku. kiedy jej spojrzenie zatrzymało się na Nim poleciała jej łza. a On patrzył na Nią z wielkim zdziwieniem. chwilę potem doszedł i przywitał się z Nią. spojrzała na Niego jeszcze raz i powiedziała: 'my nie mamy już chyba o czym rozmawiać, powodzenia z nową dziewczyną.' z płaczem wybiegła z imprezy. wiedziała, że przez swoje zachowanie już wszyscy się dowiedzą, ale miała to gdzieś. potraktował ją jak zabawkę, więc teraz niech cierpi. chociaż w głębi duszy nadal Go kocha..
wiem, że słabe, ale nie mam ostatnio weny, za dużo problemów i wgl. jak zwykle trochę z mojego życia! miłego czytania i następnym razem postaram się napisać coś lepszego.
 

 
siedziała już w samochodzie, zadowolona, że w końcu wyrwie się i chociaż na chwilę zapomni o wszystkich problemach, a w szczególności o jednym najważniejszym, którym był On. tak bardzo chciała zapomnieć, skończyć ten rozdział w swoim życiu. zabrała ze sobą masę książek, no bo gdyby chociaż na chwilę miała czas wolny, to miała zamiar wykorzystać go na czytanie, a nie na rozmyślanie. na czas wyjazdu wyłączyła telefon, miała ochotę oderwać się od rzeczywistości.. z dnia na dzień było coraz lepiej, jeździła na różne wycieczki, podziwiała widoki, no bo przecież nie co dzień wyjeżdża się za granicę.. zachwycając się tym wszystkim nawet nie zdawała sobie sprawy, ile czasu minęło. dopiero gdy ciocia, u której mieszkała oznajmiła ją, że na następny dzień wyjeżdża zaczęła pakować ubrania. co prawda zrobiło jej się smutno, ale wiedziała, że czas wracać do siebie i uporządkować wszystkie sprawy. wracając już do domu przypomniała sobie o telefonie, szybko go załączyła. na ekranie pojawiły się 3 wiadomości. jedna od mamy, która strasznie tęskniła za córką, druga od najlepszej przyjaciółki z pozdrowienia i prośbą o szybką odpowiedź jak wróci, ale z trzecią było gorzej była od Niego, pisał, że chce się spotkać, że muszą pogadać i prosi, aby dała znać jak wróci. bez zastanowienia wpadła do domu odpaliła laptopa i odpisała, że jest. umówili się na następny dzień po południu, przy ich ulubionej ławce. zgasiła laptopa. pomyślała, że to zachowanie jest niedorzeczne, bo przecież pojechała tam, żeby zapomnieć, a gdy tylko napisał oszalała jak głupia. jutro jak się z Nim spotka powie mu, że nie ma szansy na cokolwiek między nimi, Ona już zapomniała i nie da się w to wciągnąć. rozmyślając nad jutrzejszą przemową zasnęła. nazajutrz wyszykowana szła na spotkanie dziwiąc się czemu w ogóle to robi. chciała już się cofnąć, ale poczuła czyjś wzrok na sobie, to był On. wiedziała, że nie może uciec, więc podeszła. przywitał się z Nią jak kiedyś, zaczęło jej mocniej bić serce, miała jednak nadzieje, że się nie podda. w końcu usiedli i zaczęli rozmawiać. w pewnej chwili złapał ją za rękę i powiedział, że bardzo ją kocha i nie wie jak mógł się tak zachować, ale żałuje i obiecuje poprawę tylko, żeby mu wybaczyła. przez moment patrzyła mu głęboko w oczy, nie wiedząc co powiedzieć. nastała cisza. patrzył na Nią wzrokiem dziecka, które za chwile miało się popłakać. ale Ona siedziała jak wryta z miną, która nie chciała nic zdradzić. wstał, popatrzył na Nią jeszcze raz i odszedł. usłyszał czyjś krzyk i chwilę później była już obok Niego. chrzanić to wszystko - pomyślała. prawie krzycząc powiedziała, że chce dać mu szansę, bo nigdy nie przestała go kochać. po czym złapała Go za rękę i mocno pocałowała..
 

 
"'Jest tak samo, może tylko trochę smutno
i nie mówisz dobranoc, i nie mogę przez to usnąć,
i może trochę pusto, i znowu jest to rano,
i znowu uwierzyć trudno, że marzenia się spełniają. "
 

 
strasznie poprawia mi humor. ^^
 

 
Śpiewam o strumykach, o pąkach i altanach
O kwietniu, maju, lipcu i sierpniowych kwiatach
Śpiewam o kwiecie paproci, dożynkach i Zielonych Świątkach
O panach młodych, pannach i ich weselnych tortach - Robert Herrick.

Nie mogę się nadziwić, co ty i ja robiliśmy, zanim zaczęliśmy kochać? - Donne.

Lepiej miłość brać, niż o nią błagać. - Willian Shakespeare.

Piękno rodzi się z porządku. - William King.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
te cytaty pochodzą z książek, które przeczytałam. jeśli ktoś chętny podam tytuły, pisać w wiadomościach.